wtorek, 27 czerwca 2017

jest czas na dyscyplinę i czas na sajgon

Mój rok szkolny podlega zawsze bardzo ścisłej dyscyplinie. Zastanowić się można jak to jest wykonalne, jeśli proponuje się dzieciom unschooling czyli samodzielne ustalanie czego i kiedy będą się uczyć, i oddaje im prowadzenie. Otóż, właściwie jest to możliwe.
Funkcjonujemy w ścisłym grafiku - głównie ja - ze względu na moją prace, która odbywa się na zasadzie zajęć - o konkretnych godzinach. Wówczas i wstawanie , i posiłki i drzemka dziecka młodszego nawet do pewnego stopnia - muszą być poukładane w grafiku, aby wszystko działało. Organizacja dobra jest po prostu niezbędna. Uważam zreszta, że dobra organizacja to podstawa sukcesu, gdy chcemy pracować w domu, tym bardziej jak dzieci są z nami w domu.
Dzieci jednak poza tym że wołane są na posiłki i zajęcia językowe (a nie zawsze przychodzą! albo z opóźnieniem) to żyją swoim życiem. Każde w swoim pokoju, albo razem, albo gdzieś u sąsiadów, albo na zajęciach. JA nawet nie wiem kiedy mój syn uczył się... kiedy zaglądał do książek.
Czasem pytałam, dostawałam jakieś odpowiedzi. Ale .. to nie jest ważne. Egzaminy zdane, więc czym się martwić. Poziom językowy świetny, a rozmowy z dzieckiem na poziomie więc inteligencja myślenie i kreatywność są :)
W roku szkolny jest też ścisła dyscyplina porządkowa. Nie ma mowy o zabawkach walających się byle gdzie, niezłożonych łóżkach itd. Musi być tip top. Dlatego, że przychodzą ludzie, dlatego, że tryb zajęć to narzuca. A może ja tego potrzebuję? Chyba również ja, potrzebuję wokół porządku, aby się skupić na człowieku.. Na dzieciach, które przychodzą. I wszystko musi być wszędzie idealnie ulożone. Przybory w swoich pudełkach, skrzynkach.
ALE GDY NADCHODZI LATO I WAKACJE... Te kilka dni, gdy nie ma półkolonii. Ten mój urlop... O... to czas totalnego rozprężenia. Takiego zdrowego, bo dyscyplina nie może trwać wiecznie. Musi się totalnie rozlecieć, muszę ja i dzieci - odprężyć się. Właściwie dobry tydzień to minimum. Niezłożone łózka, stół non stop rozłożony, gary w zlewie leżą dłużej niż zwykle. Pranie wychodzi z koszy. Zabawki walają się wszędzie, w całym domu. Istny tor przeszkód. A ja.. nie sprzątam. Porządkuję pod wieczór, żeby trafić do łóżka i o nic się nie potknąć. Ja.. wysyłam starsze dziecko poza dom , do ojca lub dziadków. Jedno dziecko -- jakaż to ogromna różnica!!
I dużo piszę, blogi, teksty.
I dużo czytam. Leżę na hamaku. W piżamie. I przysypiam rano, podczas gdy mały wstaje i bawi się... Nie, nic się nie dzieje. Coż może się stać? To tylko matczyna chora imaginacja. Matka jak śpi to i tak jak zająć. Jednym uchem wszystko słyszy...
Ahh.. A potem znów dyscyplina, porządek. I lubię te cykle. Są naturalne.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

fidget spinner i okultyzm czyli PO CO WAM KOLOROWANKI LUDZIE?

Znalezione obrazy dla zapytania spinner occult alternative
Co to jest stres mówiłam w poprzednim wpisie

Teraz trochę dokładniej o tych odstresowywaczach, domniemanych.
Otóż fidget spinner - czyli coś co się nieustająco kręci wokół własnej osi - fidget to właściwie może być takie dziecko co nie usiedzi w miejscu hehe..
To tyle jeśli chodzi o tłumaczenie z angielskiego.
Myślę, że każdy wie o jaką zabawkę chodzi. Dzieci wszystkie - szkolne - mają to przynajmniej po jednej sztuce. To taka chwilowa pasja i moda i pewnie minie.  Tak jak były kolorowanki, i trochę się już wypaliły.
Teraz tak...

z wikipedii trochę czyli historia fidgeta

 - Media wskazują, iż twórcą zabawki była pierwotnie amerykańska inżynier Catherine Hettinger, która w 1993 złożyła wniosek patentowy. Początkowo celem tejże zabawki miała być pomoc w polepszeniu koncentracji oraz redukowaniu lęków i niepokoju u dzieci z ADHD i autyzmem, jednak sugerowanych właściwości terapeutycznych nie udowodniono.
Według amerykańskiego tabloidu „New York Post”, używanie fidget spinner zostało zakazane w wielu szkołach, w USA w związku z protestami nauczycieli, którzy skarżyli się na negatywne działanie zabawki dekoncentrującej uczniów w trakcie lekcji. Fidget spinner krytykowany był również przez część amerykańskich organizacji chrześcijańskich jako narzędzie okultystyczne, które służy do stopniowego zniewalania dzieci i młodzieży

tu artykuł po angielsku krytycznie o spinnerach i koncentracji

Kolorowanki odstresowujące
Z tym mam problem. bo nie jest to ewidentne. Znalazłam taki opis na miastodzieci.pl
Relaksujące kolorowanki dla dorosłych do pobrania za darmo. Kolorowanki relaksacyjne przywędrowały do nas niedawno, ale zdobywają serca szerokiej grupy odbiorców. Nic dziwnego – mogą przecież stanowić przyjemną, domową lub biurową, terapię antystresową. Kolorowanie to modny i skuteczny sposób na pozbycie się stresu, dlatego przygotowaliśmy kolorowanki antystresowe dla starszych dzieci i rodziców. Obrazki mindfulness - wydrukuj i baw się kolorami!

Hmmm ciekawe , prawda? 
poanalizujmy :

1. odstresowuje? co to znaczy? relaksuje? uwalnia od stresu? W pewnym sensie tak, bo sprawia, że dziecko nie myśli w szkole (albo i u mnie na zajęciach) o tych zajęciach, które są źródłem stresu, bo są przymusowe, szkolne nudne, i generalnie jest to szkoła której nienawidzą, albo coś co kojarzą ze szkołą..
Więc dzieci lubią tak fiksowac się na spinnowaniu, hipnotyzować się bo to jest coś na zasadzie autohipnozy, tylko oczywiście wtedy wyłączają się z lekcji i nie uczestniczą w tym co się wokół nich dzieje.
JA JE ROZUMIEM. SZKOŁA JEST STRESUJĄCA I NUDNA. Spinner pozwala przeżyć lekcję.Tylko spinner nie jest wyjściem , to znów jak mówiłam koncentrowanie się na objawać zamiast usunięcia albo zmniejszenia przyczyny stresu czyli np reforma -- przemiania szkoły, albo zmiana szkoły dla naszego dziecka.
I tu.. hm, nie wiem jak w szkołach alternatywnych, demokratycznych, ale wśród znajomych z edu pozaszkolnej vide domowej nie widze tych spinnerów,
nawet jeśli pojedyncze osoby mają (ale nie znam jeszcze takich) to z ciekawości a nie potrzeby spinnowania...

Ja na zajęciach swoich gdy dzieci przychodziły ze spinnerem , najpierw tłumaczyłam po ang co to w ogóle znaczy, czemu nie pytali w szkole??
to było odkrywcze, potem jednak mówiłam, że to ich wyłącza z udziału w zajęciach, nie myślą.. a przecież nie ma nic stresującego, bo ja prowadzę zajęcia w nieszkolny sposób. Ale nawyk u nich jest --- idę się uczyć, biorę spinnera. ..
Niektórym pozwalałam i testowaliśmy, co słyszeli, co zrozumieli, gdzie była ich uwaga, co czuli.. itd.
To też było dla nich ciekawe odkrycie.

2, Autyzm ? ADHD?
Autyzm. wiele przyczyn - dziecko ucieka w swój własny świat.. Czasem nie wiadomo czemu ta choroba, czasem od toksycznego środowiska, czasem od zatrucia organizmu, jelit, zarobaczenia mówiąc krótko, czasem od szczepień
ale postaci lekkie to uciekanie znów od stresu, i nieradzenie sobie ze światem i otoczniem. Spinner nic tu nie pomoże tylko pogłębi problem, bo on jeszce bardziej hipnotyzuje i wyłącza obecność tu i teraz.

ADHD? połowa dzieci ADHD to normalne dzieci, tylko to te które nie przystosowały się do 45min lekcji, siedzenia bez ruchu, dzwonków i wstawania lub nie na rozkaz itd. Normalne dzieci. Te bardziej zbuntowane, autonomiczne.
Proszę poczytać neurobiologa Huthera, Juula, albo "Dzieci wolnego chowu".

3. Kolorowanki odstrsowują? 
Ok, każdy lubi bazgrolić, i bazgrolenie pomaga czasem wiele rzeczy zapamiętać, nawet lepiej się czasem w ten sposób robi notatki, czy w ogóle myśli. Czasem też z bazgrolenia można wiele o sobie się dowiedzieć, bo sa już takie studia psychiatrii i psychologii, które mówią co człowiek myślał, chciał... na podstawie typu rysunku. Poszukajcie w necie. Warto.
Natomiast hmm.. kolorowanki czyli czyjeś piękne, nie przecze, rysunki ale tylko do kolorowania , to uważam, że może to i wycisza, ale tu się COŚ NAM GUBI.
Otóż gubi się tu naszość ..
czyli nasze własne niepowtarzalne bazgroły. Kolorujemy coś co ktoś narysował, czyli jednak jest to mało twórcze.
Byla już taka kiedyś dyskusja a propos dzieci -- i to jest ten sam problem -- dzieciom mały w ogóle nie powinno się dawać kolorowanek , ale temat albo inspirację, albo coś do narysowania z natury, aby same coś wymyśliły. Kolorowanki ograniczaja.
Nie wiem po co więc? Moga nasze własne bazgroły dla tych co uważają że nie mają talentu - odstresowywać, albo może nasza własna sztuka nas odstesowywac, jak ktoś lubi i umie rysować. Nawet jak nie umie po mistrzowsku tylko hobbystycznie. PO CO WAM KOLOROWANKI LUDZIE?

4. Okultyzm. jak mówiłam kiedyś i powtarzać się będę do znudzenia, bo gros ludzi tego nadal nie wie, nie pamięta, utrzymuje bezsensownie że to nieprawda -- okultyzm sam w sobie nie jest zły. To jest neutralne. Okultyzm to znaczy dokładnie - coś zakrytego. ocultare  - zakrywać , z łaciny.
Bo to była, i nadal jest, wiedza ukryta, tajna. Nie, żeby była zła. Właśnie to było coś, co nie wszyscy mogli wiedzieć, zrozumieć, ale służyło dobrym celom, np leczeniu, we wspólnotach dawnych. Oczywiście potem zostało to też wykorzystane w złych celach, min tak wykorzystuje się teraz treści okultystyczne, czyli symbole, znaki zodiaku, całą astroteologię, przez kościół satanistyczny, przez satanistów krótko mówiąc, ale sataniści to niekoniecznie ci, co uczestniczą w czarnych mszach.
Wykorzystują to tez illuminaci, masoni i wszyscy, którzy mają władzę nad tym światem. Po co? cóż, oni chcą by wiedza ta była zakryta, np to jak wpływają na człowieka pewne wibracje, kolory, symbole, obrazy. Wszystko jest wibracją. Wszystko na nas wpływa. Pierwszy właśnie obraz, archetyp. Dlatego reklama, logo, obraz, podprogowe info tak świetnie działa. A my jak owieczki mamy gdzieś wiedze o tym i dajemy się nabierać. Kupujemy cały ten konsumcjonizm, całą spolegliwość i nienawiść do siebie wzajem.
Teraz spinner. Hmm..

Oczywiście, przyjrzyjcie się kształtowi. To oczywiście trzy szóstki. 666 co jest ewidentnie symbolem satanistów. Teraz, gdy to się kręci, niezależnie od kształtu - powstaje np pentagram, kolejny symbol. Ale znów, to nie są złe symbole. To neutralne symbole.
Tyle, że tu się sprawa komplikuje, bo to nie jest tak, że dziecko usiadło i narysowało sobie gwiazdkę. Tylko kupiło coś, co ktoś zaprojektował, nadał mu pewną intencję, energię w to włożył. Jest to już cały wielki przemysł, machina konsumpcjonizmu ruszyła. Gdyby to nie było tak zaraźliwe, że każdy chce mieć, każdy kto tylko jest gdzieś tam w środowisku np szkolnym, to bym się tym nie przejmowała. Ale ponieważ to już jest taki świr i zaraza niemal hehe, to myślę, że jest tu nadany jakiś element złego - czarnego okultyzmu, czyli po prostu magia. Bo magia istnieje. Nadal, biała i czarna. I czarowanie też. Czaruje nas reklama, czarują i spinnery...

Tu mówią więcej o spinnerach po angielsku, i o tym że zawsze tego typu rzeczy będą istnieć dopóki będziemy dawac się wkręcać -- dosłownie :) hehe, dawać się kręcić, i okłamywać, i bajerować, a przed nosem nam ucieknie sens życia, dobro nasze, wolność, dobro planety i inne takie pierdoły.
Był pokemon go, i inne.. ta sama zasada - nos w głupotę, i wara od naszego interesu - powiedział pan na górze...





co to jest ten stres czyli spinnery i kolorowanki odstresowujące


Stres.. Interesujące zjawisko obserwuję w społeczeństwie.
Wszyscy wokół reagują jakoś na hasło - stres. Niektórzy nawet biznesowo - i przeistaczają to w niezły zarobek, czyli produkcję spinnerów i kolorowanek odstresowujących. Istny szał.
A teraz poanalizujmy trochę te zjawiska -- okiem matki, nauczyciela i człowieka po prostu,
Zacznijmy od definicji stresu - ściągnę je z fajnej strony gabinet zdrowia 



Istnieje kilka definicji stresu, które można ująć w trzy podstawowe kategorie:

  • Stres jako bodziec - przykry, przeszkadzający i odrywający od aktywności : ta kategoria próbuje opisać różnorodne, nieprzyjemne sytuacje wywołujące stres, np. hałas w miejscu pracy, przykre wydarzenie wydalenia z pracy lub choroba.
  • Stres jako reakcja na przykry bodziec ze środowiska zewnętrznego: ta kategoria próbuje opisać reakcje, które pojawiają się w ciele i umyśle człowieka w odpowiedzi na nieprzyjemne sytuacje, np. gorsze wykonanie zadania.
  • Stres jako dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami adaptacyjnymi jednostki a wymogami sytuacji czyli stresorami. Podejmowanie zachowań zaradczych jest próbą przywrócenia równowagi.
    (...)

    Pewien optymalny poziom stresu jest niezbędny dla efektywnego funkcjonowania człowieka. Zbyt niski poziom stresu powoduje spadek motywacji, apatię i znudzenie. Zbyt wysoki-napięcie , trudności z koncentracją, lęk i zamęt w głowie, fizyczne zmęczenie, zwolnienie refleksu.

     


    Czyli? Czyli chodzi o to, że stres jest zupełnie naturalny, czasem nawet konieczny, to primo
    Ale secundo - stres chroniczny już zbyt zdrowy nie jest.

    1
    Jednak rodzice -- coraz częściej usuwają wszelkie sytuacje stresujące u dzieci. Można powiedziec, że wychowanie bezstresowe jest wszędzie wokół w wołaniach rodziców i dziadków -- nie wchodź bo spadniesz, uważaj, nie idź stój, pomogę ci, zrobię to za ciebie....
    Więc dziecko nie ma możliwości uczenia się stresu i adaptacji do niego. Czyli 3 definicja często nie jest realizowana!!!

    2
    Ale znów -- mnóstwo jest u ludzi dorosłych i u dzieci -- reakcji stresujących na zewnętrzne warunki (def 2) -- na przymus wszelkiego rodzaju. To taka frustracja, że nie chcę a muszę. I tkwię w tym po uszy , jestem bezbronny bezradny i nic się nie da zrobić i będzie tak całe życie!!!!

    Ludzie po prostu .. nie chcą usłyszec dzieci które nie chcą chodzić do złej łamiącej ich charakter i wolność szkoły.
    Ludzie dorosli nie chcą zmienić dobrze płatnej , albo i nie, ale dającej bezpieczeństwo , pracy , na inną która by bardziej satysfakcjonowała..
    bo się boja, albo nie widzą takiej opcji , bo im wyobraźnie ograniczono już w dzieciństwie

    I zamiast dojśc do przyczyny stresu leczymy sobie doraźnie OBJAWY.
    czyli to samo co robimy przy okazji zdrowia - leczymy - bo tak robi medycyna - objawy. na chwilę. 
    Kupujemy spinnery dzieciom, bo domniemanie było, że odstresowują, o czym za chwilę, a sobie - kolorowanki (o tym więcej w kolejnym wpisie)
    Ja byłabym za tradycyjnymi metodami leczenia stresu, które wiążą się ze zmianą podejścia do zycia, i zmianą..życia. 
    Znów cytat dobry jest, więc nie be dę zmieniać z ww strony
    Przy radzeniu sobie ze stresem najlepsza i najskuteczniejsza jest profilaktyka.


    Najczęściej zalecane metody radzenia sobie z trudnymi sytuacjami:

    • Utrzymuj kontakt z naturą - pachnący świeżością las i śpiew ptaków może dostarczyć ci energii, której nie mają w sobie betonowe osiedla
    • Miej czas właśnie dla siebie - zrób sobie przyjemność - tak jak lubisz. Wyłącz telefon, usiądź wygodnie w fotelu lub idź na spacer
    • Porozmawiaj z kimś kto naprawdę ma ochotę cię wysłuchać - nie udawaj kogoś kto nie może się mylić ani okazywać słabości. Pozwól sobie pomóc.
    • Stosuj techniki relaksacyjne - może to być joga, medytacja czy proste kontrolowanie oddechu. Sprawią, że poczujesz się wyciszony i spokojny (ale musisz być systematyczny)
    • Uprawiaj sport - ćwiczenia fizyczne są niewątpliwie lepszym sposobem na okiełznanie stresu niż obsesyjne myślenie o tym co może się wydarzyć i zamartwianie się
    • Zdrowo się odżywiaj - pamiętaj, że istnieje związek między fizyczną i psychiczną stroną człowieka. Unikaj używek; papierosów, kawy, alkoholu. Przecież tylko w "zdrowym ciele - zdrowy duch" Można  uzupełnić dietę produktami bogatymi w magnez: pestkami dyni, kakao, kiełkami pszenicy, ziarnem soi, kaszą gryczaną, fasolą, czekoladą, orzechami. Niedobór tego pierwiastka wpływa bowiem ujemnie na układ nerwowy. Można też przyjmować preparaty magnezowe dostępne w aptece bez recepty, często połączone z witaminą B6
    • Rozwijaj w sobie poczucie humoru - stare przysłowie mówi, że śmiech to zdrowie. Jest w tym dużo racji.
    • Naucz się lepiej gospodarować czasem - sporządzaj plan dnia, a nawet tygodnia, spis rzeczy, które masz do załatwienia bardzo pilnie i takich, które mogą jeszcze zaczekać. Zorganizuj dobrze miejsce pracy.


     

niedziela, 25 czerwca 2017

Uzależnienie od multimediów czy wykorzystanie multimediów?


Czasem zastanawiam się - gdzie leży ta granica. Wykorzystanie - uzależnienie od multimediów.
Ale po wielu obserwacjach swojego dziecka i cudzych dzieci, bo przecież mam ku temu wiele możliwości. Po wielu przeczytanych lekturach , wyrobiłam sobie pewne zdanie. I jest ono własciwie zbieżne z tym co czytam u Juula, albo ostatnio u neurobiologa Huthera, a także zbieżne jest z doświadczeniami na przykład w szkołach demokratycznych ( na zachodzie, bo w Polsce nie znam tematu, widziałam zachodnie filmy i wypowiedzi)

1 . DLA KOGO I OD JAKIEGO WIEKU
Otóż, najważniejsze jest jednak, aby nie wprowadzać multimediów zbyt wcześnie, powiedzmy przed drugim rokiem życia, totalnie bez kontroli, i puścić to jakby "na zywioł" - to znaczy - niech sobie dziecko poogląda bajki - ja mam czas wolny., 
Aczkolwiek ja całkowicie nie eliminuje multimediów - filmów - z życia dwulatka mojego, bo .. nie da się , gdy lecą filmy w obcym języku dla nas, 
2. KONTAKT , RODZINA mieć stały kontakt z dzieckiem - nie w sensie kontroli - tu zdecydowanie usunąć kontrolę i nadkontrolę. Kontakt raczej emocjonalny, robić dużo z dzieckiem, być obecnym w jego życiu. Wiedzieć co sie dzieje, co przeżywa, rozmawiać. I wychodzić razem gdzieś, coś razem robić.
 3. CIEKAWE AKTYWNOŚCI Ważne jest by zainspirować dziecko, by otoczenie, szkoła dobra go inspirowała, by nie musiał uciekać w multimedia wiedząc że tylko tam sie coś będzie działo i tylko tak miałby całkowitą wolność i kontrolę
Ma dziecko mieć sprawczość , wolność , poczucie samodzielności w jego życiu.
4. WYKORZYSTANIE - pokazać , dać przykład, do czego mogą służyć mutlimedia POZA GRAMI, FILMAMI . Mój syn gra w szachy z aplikacją telefoniczną :) Co nie znaczy, że nie gra potem w szachy na żywo. Gra jak najbardziej. Z ojcem dziadkiem i sam ze sobą...
Poza tym jednak mieć wpływ na wybór gier, tzn nie nakazywac tylko dyskutować o ich przekazie i wartościach
Mój syn ogląda Ninjago, i wiele filmów innych Lego, ale zawsze rozmawiamy (ma osiem lat) o symbolice, o tym skąd biorą się imiona, wydarzenia, koncepcje. Dziecko dużo się nauczy, i my też. Poza tym fajnie zglębiać temat razem, a także inspirować dziecko do zgłębiania tematu. Efektem jest np czytanie mitologii europejskiej i azjatyckiej, albo informacje o podprogowych przekazach.. Tak. Tak. A o tym koniecznie trzeba mówić.

Wizyta w Kinokawiarni Stacja Falenica







Ciekawym pomysłem na szybkie wyjście z dziećmi jest kinokawiarnia w Falenicy 
Można tam zjawić się nawet z młodszymi dziećmi, ponieważ nie ma tam żadnych rygorystycznych przepisów ani sprawdzania biletów. Kupuje się bilet w kawiarni, i dostaje w czasie filmu do stołu zamówiony deser :) Jest oczywiście zaciemnienie, ale nie unieruchomienie. Zawsze można szybko na chwilę wyjść nie przeszkadzając przy tym kilku rzędom widzów.
Jest to urządzona w dawnym holu dworca PKP kawiarnia z ogromnym kinowym ekranem (pamiętam jeszcze ten dworzec z lat dziewięćdziesiątych :) Jest to jednak raczej kino studyjne, nie multiplex. Głośność też jest nie przerażająca. Mnie przeraża czasem w tych najbardziej "wypasionych" kinach, dlatego wolę studyjne, stare kina, jak Muranów.
Muranów to zresztą chyba już jedno z niewielu pozostałych, a było ich tak wiele. Sama zresztą nienawidzę multikin, tzn lubię oglądać filmy, ale naprawdę rzadko chodze do multiplexów, ze względu na specyficzną atmosferę, albo jej brak.

Sama więc sala to połączenie stolików kawiarnianych, wygodnych dużych foteli ustawionych wokół tych stolików, oraz ekranu.
Na zewnątrz znajduje się ponadto normalna mała kawiarenko-księgarnia. Więc jest to naprawdę wielofunkcyjne miłe miejsce na szybki wypad kulturalny.

Oglądaliśmy film Roko, ale o nim napiszę w oddzielnym poście. Zapraszam :) 

ps Kinokawiarnia urządza też półkolonie dla kinomaniaków - tworzenie filmów :)

Po co nam świadectwa z paskiem

Znalezione obrazy dla zapytania świadectwa z paskiem
A propos świadectwowej dyskusji, jaka pojawiła się na facebooku, pod koniec roku, co całkiem zrozumiałe...
ja nie mam nic przeciwko chwaleniu się dziećmi i pokazywaniu świadectw, choć świadectwa swojego syna jeszcze nie widziałam i wszystko mi jedno co tam jest dokładnie napisane - jesteśmy w edukacji domowej, więc świadectwa są dostępne już, ale też nie ma oficjalnego zakończenia, więc nikt się nie spieszy by je odebrać.
 Wiem, że było ok, bo to 2SP i anglik celująco, ale ja to wiem, bo kojarzę co umie, i nikt mi tego nie musi unaoczniać. Ale bogiem a prawdą, to mam taki trochę zgryz, bo mnie się swiadectwa zwłaszcza te z paskiem źle kojarzą z dzieciństwa (mam odruch wymiotny dziś połączony z jakimś sentymentem, bo jednak te świadectwa wciąż w teczce mam), z kuciem niepotrzebnym całkiem, z wyścigiem szczurów, i z miernym przekładaniem się tego wszystkiego na późniejsze doświadczenia profesjonalne, życiowe. Ale też się nie możecie tak buntować na te paski, bo skoro są oceny, testy, konkursy, zaliczenia, to są i paski i nagrody. Są zwyciężeni i pokonani. Bo taki system jest. Obudzona szkoła - świetna inicjatywa natomiast, przesłałam do poczytania w innym linku. Coś się zaczyna wszędzie dziać. I dobrze. Właśnie skończyłam czytać książkę neurobiologa - Wszystkie dzieci są zdolne.. No, właśnie. Wszystkie. Tylko nie wszystkie zdolności szkoła docenia.

sobota, 10 czerwca 2017

Niezbędne elementy dobrego unschoolingu

Niezbędne elementy/warunki dobrej szkoły domowej unschoolingowej:
dla rodziców i ich dzieci.

- wiedza pełna o szkolnictwie alternatywnym w Polsce i za granicą

- znajomosć tekstów filmów na powyższy temat, wyrobienie sobie opinii

- ustalenie własnych rodzinnych potrzeb i celów w edukacji dzieci

- ustalenie własnego światopoglądu i pozwolenie by przechodził on metamorfozy

- ustalenie, że biorę odpowiedzialność za dzieci i ich edukację, aby oddać im większość odpowiedzialności za to

- uczenie dziecka odpowiedzialności za jego edukację (do egzaminow samo musi podejść, i zmobilizować się, należy mu pomagać różnymi sposobami, ale nie wymuszać naukę nie daj boże karami i motywacją zewnętrzną.. )

- wolność, wybór, odpowiedzialność za wybór (np zajęć kreatywnych)

- entuzjazm także właśny albo przede wszystkim

- odkrycie własnych pasji, bycie przykładem unschoolingowym

- zycie wymarzonym życiem, wykonywanie wymarzonego zawodu,

- wzrastanie, rozwój duchowy intelektualny

- zrównoważony rozwój - zadowolenie obu półkul :) zajęcia ścisłe i kreatywne

- kreatywność!! otworzyć się na nią w każdej dziedzinie

- alternatywne spojrzenie na inne aspekty zycia, angażowanie dzieci w te aspekty

- nie ograniczanie się do "domu" w edukacji domowej

- czyli bycie w grupie, kształtowanie postaw wspólnotowych

- danie możliwości grupowego sprawdzania czym jest anarchia i utworzenie zasad oddolnie.

- podstawa to relacje, możliwości nawiązywania relacji nie sztucznie na zasadzie wiekowej ale przez pasje, zbliżony światopogląd itd..

- otwartość na świat i inne światopoglądy

- odwaga życia i podejmowania niepopularnych decyzji, umiejętność uzasadnienia swojego poglądu bez potrzeby kłótni i przekonywania

- nie przenoszenie szablonów edukacji państwowej do domu

- włączenie elementów szkoły demokratycznej -- może należenie do takiej, aczkolwiek pięć dni całych to moim zdaniem zbyt dużo

- właczenie elementów szkoły leśnej (kontakt z natura) może należenie do takiej?

- podążanie za dzieckiem , rozpoznanie jego pasji, pomoc w rozwijaniu

- dobre poznanie własnego dziecka - może konsultacje w tej dziedzinie?(ZAPRASZAM www.joannacholuj.pl)

- znalezienie wspólnoty rodzin - w edukacji domowej, alternatywnej, kontakty, wymiana doświadczeń

- rodzicielstwo bliskości

- NVC w praktyce

- czyli nowoczesne wychowanie

- brak presji osiągania, wyścigu szczurów, tony zajęć dodatkowych

- mnóstwo czasu dla dziecka na własne pasje, bycie w domu lub poza -  cwiczenie, realizowanie tego co kocha.. 

- nauka w terenie, przez doświadczenie , wyjścia kulturalne, do lasu, na imprezy

- znalezienie centrum zajęć, które fukcjonuje trochę.. jak szkoła demokratyczna, oferuje wolność, NVC itd, albo bardzo dobre zajęcia kreatywne 
tu : Edukacja Przygodowa, Matplaneta, moje centrum Omnibus i wiele innych

- zaufanie do siebie i dziecka, i naturalnego rozwoju

- brak stresu, kontakt z grupą innych matek, śledzenie wiedzy nt psychologii, neurologii, wiedzy nt mózgu, uczenia się, brak gwałtownych decyzji, zmian

- determinacja cierpliwość optymizm


Edukacja domowa oczami Polki w Ameryce


O edukacji domowej w Ameryce, opowiada Polka. Warto obejrzeć, bo odpowiada na takie same wątpliwości jakie mają Polacy w Polsce. Ponadto dobrze wciąż łapać perspektywę - są kraje, w których ed domowa jest już doświadczoną matroną nie raczkującym niemowlakiem haha!

Poza tym dla ciekawych - kilka linków w czasie filmu np do Au pair -- kilku nastolatkom na swoich zajęciach językowych tłumaczyłam już czym jest.
Aga też to robi, jednak uważam, że jej film nie jest do końca odpowiedni do obejrzenia przez dzieci.
Owszem, może mamy mogą go obejrzec..
Mam też taką refleksję, że wśród osób myslących alternatywnie, hmm, różne sa tendencje światopoglądowe. Nie ze wszystkimi się zgadzam. Ale też akceptuję, że ktoś może mieć tak radykalnie inne zdanie choć..
Sama nie wiem.. Jak można być za:
- unschoolingiem i szkołą alternatywną
- naturalnym odżywianiem i nawet wegetarianizmem

 a jednocześnie za usuwaniem sobie piersi? Bo Aga coś takiego zrobiła, poza tym ta historia jak powstał jej związek i historia o au pair (wyszłam za swojego hosta)..
Dla mnie alternatywa wiąże się bardzo ściśle z wypracowaniem własnych zasad, swojej integralności i te zasady muszą być wewnętrzne, spójne z naturą, czyli prawem naturalnym , czyli w żaden sposób nie narzucone.

Naturalność zakłada też poszanowanie cielesności, i to, że natura się nie myli. Nienormalne jest więc dla mnie wycinanie czegokolwiek gdy to jest zdrowe jak migdałki, wyrostki robaczkowe i piersi. Zreszta nawet chore można uzdrowić inaczej niż przez operację.
To podważanie celowości tworzenia pewnych rzeczy przez naturę.
Wymądrzanie się i uznawanie że człowiek cywilizacja jest mądrzejszy.
A człowiek jest częścią tej planety. Planeta nas zaaakceptowała, ale kiedyś żyliśmy bardziej we wspólnocie z planetą. Teraz robi nam się wode z mózgów.
To co Aga robi z piersiami np to jest programowanie. Działa pod wpływem schematów programowania przekazywanych odgórnie.
To jest coś co należy dostrzec i czego trzeba unikać. Odkręcić w sobie programowanie. Chronić się przed nim . MYŚLEĆ SAMODZIELNIE TRZEBA.

czwartek, 8 czerwca 2017

unschooling- odszkolnianie film


Film na temat unschoolingu. Kolejny z serii Cohabitatu. Było już od edukacji domowej, i też unschoolingu, o ed demokratycznej, teraz konkretnie - odszkolnianie.

To jest zasadniczo nurt najbardziej mnie interesujący. Bo tu bardziej niż w szkole demokratycznej - dziecko może korzystać ze swojej wolności, całkowicie autonomicznie i odpowiedzialnie uczyć się, podejmować decyzje o uczeniu się lub.. nie, korzystać z zasobów domu, dowolnie, z zasobów wszelkich zajęć, nie tylko tych które oferuje ed demokratyczna, oraz ma największy dostęp do mentorów - rodziców. Myślę sobie, że złoty środek to też unschooling - bo można przesunać zależnie od potrzeb:
1 . bardziej ku poleganiu na mentorach, facilitatorach, mistrzach, zajęciach --- i wtedy można w nich uczestniczyć np w szkole demokratycznej ale lepiej w centrum zajęć, które nie obliguje nikogo do płacenia 1000zł za calość miesiąca, tylko wybiera się zajęcia , dni, z tym że grupa dzieci jest stała.. To taka szkoła demokratyczna z możliwością chodzenia dwa trzy dni w tygodniu, nie na full - pełny tydzień.
To robi u nas w Piasecznie/Zalesiu Edukacja przygodowa oraz moje centrum Omnibus.
2. lub przesunąć się mniej w kierunku poleganiu na kimś z zewnątrz, i przebywać ze sobą, lub jedną dwoma osobami, i żyć swoją pasją.. jak mój syn, który jest w swoim świecie gdy może absolutnie cały bity dzień z przerwami na posiłki (albo i nie!) budować własne konstrukcje lego. Ja mam tak samo - nie wiedziałam o tym, ale jestem unschoolersem od początku. Żyję pasjami - mogę wtedy nie jeść i nie spać aż skończę projekt, nauczę się wszystkiego od do..

A rodzice są wazni w dawaniu przykładu i przekazywaniu światopoglądu.
Żadna szkoła demokratyczna nie da tego co mogą rodzice częstą obecnością przykładem dać -- rozmowy o światopoglądzie, o świecie, o wolności, o życiu w systemie i poza systemem, o perspektywach, o byciu wolnym człowiekiem i obowiązkach wolnego człowieka.


co szkoła robi z mózgami dzieci


w 17 minut
MIŁYM GŁOSEM
GRZECZNIE
DOSADNIE
ZROZUMIALE
PO POLSKU
o bzdurach w szkole --

-o tym jak funcjonuje mózg i dlaczego w związku  z tym nikt nie może SIĘ NAUCZYĆ jak ktoś GO NAUCZA
- o entuzjazmie , hormonach i zainteresowaniu
- o koszmarnym siedzeniu w ławkach przez 45min
- o wykładaniu i o tym jak mózg odbiera przekaz słowny
- o nauczaniu czytania przez głoskowanie
- o nudnych czytankach
- o tym dlaczego czytają płynnie tylko ci którzy ... nauczyli się sami czytać, i mieli duży kontakt bierny (rodzice) i czynny z czytaniem ciekawych rzeczy
- o nudnych czytankach

no... czyli o tym, co szkoła robi z mózgami dzieci
a ja potwierdzam. Nie miejcie złudzeń. Jeśli dziecko coś osiąga w życiu, zwłaszcza w dzisiejszych trudnych czasach zalewu wiedzy i obrazów i bodźców z zewsząd - to pomimo szkoły a nie dzięki niej

jeśli ktoś czyta płynnie w wieku 8-9 lat i ze zrozumieniem , znaczy nauczył się sam i czytał bo chciał

PAMIĘTAJCIE, WSZYSTKO CO OSIĄGAMY ZAWDZIĘCZAMY SOBIE i ewentualnie mentorom i inspiracjom, inspiratorom

tyle w tym temacie..

środa, 7 czerwca 2017

Jak rozpoznać pasję u swojego dziecka






Jak rozpoznać pasję u swojego dziecka?
Hmm, niezależnie jaka ona jest - a może tym bardziej jak odbiega od naszych -- obserwowac obserwować i być obok ale nie zakazywać. Powiedziałabym - niczego.
Czy łatwo zgadnąć jaką pasję ma to dziecko? :) chyba tak.

Polski i Historia metodą kostek i opowiadań

 Historia, nawet jeśli nie tworzymy akurat spektakli, nie uczestniczymy w RPG, i nie idziemy do muzeum, może być ciekawa w domu, jeśli będzie można wysłuchać opowiadań i książek czytanych przez rodziców, a potem układać opowieści na skojarzone tematy. Polecam kostki tematyczne - jest tam temat Średniowiecze oraz Mity :) Bardzo przydatne przy historii. Może będą kiedyś i inne epoki... kto wie.


wtorek, 6 czerwca 2017

Nieśmiałe albo ambitne dziecko



Jeśli dziecko przechodzi okres niesmialości, albo nie czuje się pewnie w jakiejś umiejętności - ja jestem za tym, by nie popychać go ku niej, tylko znaleźć kompromis.
Mój syn uwielbia hulajnogę i chce jeździć coraz lepiej. Lubi też jeździć na skateparku. Hmm, często jednak to miejsce jest pełne młodszych i całkiem dużych dzieci.Syn obawia się że ktoś na niego wpadnie, albo oceni jego umiejętności. MA taką cechę - ambicję i perfekcjonizm - i ja to akceptuję - że chce być świetny w czymś, i dopiero wtedy pozwala sobie mieszać się z innymi. Czasem dzieje sie tak też, gdy żaden z kolegów nie może pojechać z nami na skatepark. Towarzystwo przyjaciół sprawia, że syn czuje się pewniej i nie przejmuje się tak na ile dobrze udaje mu się w danym dniu jeździć.

Oczywiście - można by się zaczać martwić, ale daleka jestem od tego. Trzeba dzieci akceptować. Staram się to robić. Każdy jest indywidualnością z własnymi potrzebami. Wolę zastosować RB i NVC i dogadać się z dzieckiem.
Po prostu przychodzimy na skatepark rano. O 9.00 nikogo nie ma - jedne dzieci w szkole, inne jak nastolatki - śpią :)

Zbierać zioła z dziećmi - czyli edukacja prozdrowotna




Zioła najlepiej zbierać z dziećmi. Można im pokazac jak zrywać, mogą pomagac. Dzięki synowi w szybkim tempie zebraliśmy dużą ilosć mniszków.
Można po prostu łączyć dwie opcje - one biegają, ale i tak co chwila pytają się co zebrałam - dziewczynki, być może byłyby bardziej zainteresowane nazwami i zbiorem - a ja zbieram :)
U nas nawet za blokiem jest ogromna łąka, jeśli wejdzie się wgłąb, zioła są czyste, nic tak nie jeździ, nie brudzi, nie smrodzi.
Niestety.. dwa dni temu odkryłam słupki. Będzie ogrodzone! Jaka szkoda. Taki piękny kawał zieleni, który niestety zostanie być można zaanektowany na kolejne bloki. Jestem niepocieszona. To był taki kawał zieleni wprost widzialny z okien. Teraz, trzeba się już wybierać samochodem o 10 min , ale jednak.

Polecam.


Las jest zupełnie inny o różnych porach dnia


















Dziś przyszliśmy znów odwiedzić ten sam las w Zalesiu, co wczoraj, z młodszym synem. I las był zupełnie inny. Jasny i wesoły. Widać było dokładnie te wiekowe dęby i olszyny. Te pomniki przyrody, które miały niektóre po cztery metry objętości u podstawy pnia. Można się było do nich przytulić i poczuć ciepło przyrody. Pnie były ciepłe. Niemal lato przecież.
Można było usiąść u stóp dębu , na polanie, zdjąć buty i skarpetki - tak postanowilo moje dziecko. Zdjął też spodnie. Hmm, ogólnie ma czas odpieluszania, więc i tendencję do rozbierania się, ale pieluchy nie zdjął :)

Było by całkiem błogo, gdyby nie odgłosy budowy, o której wspominałam w porzednim poście. Aż boję się pomyśleć jak będzie wyglądał ten las i spokój tych drzew, gdy obok powstanie droga asfaltowa. I czemu aż tak szeroko rozkopali. miałam nadzieję na małą asfaltówkę pośród lasu...

Hmm

Dzieci w lesie o szarej porze










Czasem ma się w domu tylko jedno dziecko, bo starsze pojechało w odwiedziny do dziadków (Jak dobrze! :)
Jak dobrze poczuć się czasem mamą jednego , to nie znaczy jednak że będziemy się byczyć, i nie wychodzić z domu.. Choć.. też.
Jeden dzień taki był, a potem ? Potem była wyprawa podwieczorna do lasu.

Zrobiło się ciepło. Trzeba więc codziennie, a najlepiej dwa razy dziennie na dłużej wybrać się na łąkę lub do lasu.
O różnych porach! 21 jest ciekawą godziną, bo rzadko bywa się wtedy w lesie.
Ptaki ćwierkają inaczej. Gałęzie szelszczą bardziej przekonująco. NAdchodzi szarówka. JEst magiczniej, a czasem nawet trochę strasznie, ale z mamą nie grozi nic. :) Kwiaty są szarawe i jakby brudne i nieładne. Za to szałas jest wciąż równie ciekawy. Ciekawe są też bele i nasypy, po których można się wspinać.
Niestety pośród tego niewielkiego lasu, gdzie tyle wiekowych dębów, gdzie szła sobie piaszczysta droga, której do tej pory nikt nie chciał asfaltować, bo zakłócałaby ciszę lasu.. teraz trwa budowa drogi.. Szeroko rozkopane. Dopiero wieczorem jest cisza, słychać las, a nie maszyny.
To dziecko też powinno widziec, rozumieć, i poczuć czy mu się to podoba czy nie.